Awans z dedykacją

Emilian Siemsia, środa, 22 czerwca 2011

Ma 32 lata i kilku podopiecznych mogłoby być jego dużo starszymi braćmi. – A jednak nie mam żadnego problemu z posłuchem w zespole. Starszyzna, tak jak młodzież, zwraca się do mnie per panie trenerze. W szatni i na boisku muszą panować pewne zasady, a kolegami jesteśmy po ostatnim gwizdku – mówi Krystian Pikaus, szkoleniowiec świeżo upieczonego IV ligowca.

avatar

Pikaus pojawił się w Gaci ponad trzy lata temu. Trenerem był tu wówczas znany z występów w Polarze i Śląsku Wrocław Marek Grabowski. Pierwotnie miał wspomóc drużynę na boisku, bo obowiązków trenerskich nie brakowało mu w oławskim MKS, gdzie prowadził zespół Ligi Dolnośląskiej Juniorów. Kiedy jednak właściciel Foto-Higieny Tomasz Luda zdecydował się powierzyć mu obowiązki głównego trenera w swoim klubie, długo się nie zastanawiał. Przy okazji zabrał ze sobą kilku utalentowanych młodzieżowców, wśród nich Radosława Florka, najskuteczniejszego w minionym sezonie strzelca wrocławskiej „okręgówki”, którym dzisiaj interesują się wyżej notowane kluby. A wśród nich Czarni Żagań.

Wróćmy jednak do jego wychowawcy. Absolwent wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego od początku za cel postawił sobie wprowadzenie drużyny do IV ligi.  – Niektórzy zarzucali nam, że sztucznie budujemy drużynę. A my spokojnie kompletowaliśmy kadrę i czekaliśmy na swój moment. Daliśmy sobie na to mnóstwo czasu, bo aż trzy sezony – mówi trener zespołu z Gaci. Ostatecznie dobór zawodników zakończył się dopiero wiosną tego roku, kiedy do zespołu dołączył niezwykle doświadczony i utytułowany, i to nie tylko jak na warunki „okręgówki”, Krzysztof Smoliński. Był to kolejny gracz z bogatym piłkarskim CV. Wszak dużo wcześniej do podoławskiego klubu trafili tacy zawodnicy jak Waldemar Żelasko czy Jacek Sorbian.

Mimo tak mocnego szkieletu, Foto-Higiena nie była faworytem do awansu. Wśród kandydatów do zwycięstwa w lidze dużo częściej wymieniano inne drużyny, szczególnie KP Brzeg Dolny. – Dolnobrzeżanie zawsze są faworytem. Ale nie bezpodstawnie. Tam na każdym kroku widać dobrą organizacje, warunki do pracy i ambicje. Wszystko jest świetnie poukładane. Ale jakoś nie mogą wypracować sobie chemii w drużynie, czegoś takiego, co jest u nas – mówi szkoleniowiec, który nie ukrywa, że najwięcej satysfakcji sprawiło mu jednak wyeliminowanie z walki o awans lokalnego rywala – Czarnych z Jelcza-Laskowic. – Czarni na pewno byli faworytem medialnym, bo choć w trakcie sezonu mieli gorsze wyniki, to lokalna prasa poświęcała im więcej miejsca niż nam. Ale nie tylko z tego powodu miałem czasami wrażenie, że sukces jelczan jest o wiele bardziej oczekiwany od naszego  – uważa Pikaus.

I choć w obu konfrontacjach jego zespołu z Czarnymi wyższości udowodnić się nie udało, bo mecze te kończyły się bezbramkowymi remisami, to zakończenie sezonu należało już do gacian, którzy 11 czerwca po ostatnim gwizdku wygranego meczu z Polonią Środa Śląska mogli odkorkować szampany. Ale akurat w tym momencie trener Pikaus, dla którego był to pierwszy awans w przygodzie z trenerką, myślami był gdzie indziej. Data sukcesu jego zespołu zbiegła się z trzecią rocznicą śmierci ukochanej mamy – Urszuli. To właśnie jej zadedykował swoje największe jak dotąd sportowe zwycięstwo.

 

ŁUKASZ HARAŹNY


źródło: Słowo Sportowe


Proste pytanie: 1 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment