ajlepsza gala MMA jaką widzieli wrocławscy kibice

Andrzej Czech, wtorek, 4 marca 2014

To była najlepsza gala z tych jakie dotąd rozegrano we Wrocławiu! Pod względem poziomu sportowego przewyższyła nawet ostatnią galę KSW. Dużą rolę w tym względzie odegrał z pewnością fakt, że rywalizowano w oktagonie, a nie w ringu. Debiut na rynku nowej grupy PROMMAC wypadł świetnie.

avatar

Już walki „undercart” pokazały, że impreza może stać na wysokim poziomie. Poza tym nie było dłużyzn między pojedynkami, chociaż te w większości toczono na pełnym dystansie.
Skrzywdzony Damian
Uważany za odkrycie ubiegłego roku w polskim MMA Damian Milewski rozpoczął pojedynek z Tyagho Moreirą w znakomitym stylu. Szybko poruszający się po ringu Polak zadał kilka low kicków w lewe udo Brazylijczyka, które tak napuchło, że było dwukrotnie większe od tego w prawej kończynie. Twardy Brazylijczyk nie zamierzał jednak się poddawać i w drugim starciu starał się złapać za nogę Polaka i obalić go na matę, ale ten szybko się wyswobodził. Ostatecznie polscy sędziowie opowiedzieli się za Brazylijczykiem, który po tej walce pojechał do szpitala na obdukcję nogi i twarzy.
Brazylijska seria
Serię wygranych Brazylijczyków kontynuował Wendres da Silva. Bartosz Fabiński od początku dążył do sprowadzenia walki do parteru, ale naciął się okrutnie. W tym elemencie lepszy był Brazylijczyk. Dopiero w ostatniej odsłonie da Silva wyraźnie osłabł i Bartosz kilkakrotnie trafił go kolanami. Ale na przechylenie szali na swoją korzyść zabrakło mu już czasu.
Mata we krwi
42-letni już wojownik – Mariusz Cieśliński ze Świebodzic przekonał się, że jeszcze musi się bardzo dużo uczyć, by stać się dobrej klasy zawodnikiem MMA. Czarnoskóry Szwed od pierwszych sekund dążył do obalenia go na matę i nie miał z tym najmniejszych problemów. W jednej z akcji obaj zawodnicy zderzyli się głowami i słabsza okazała się czaszka Cieślińskiego. Z głowy zaczęła lecieć krew, a gdy Founda przesuwał leżącego Mariusza po macie, zostawiał na niej krwawy ślad. Szwed zasłużenie wygrał jednogłośnie ten pojedynek, ale to nie zraża Cieślińskiego.
Kita masakruje
W świetnym stylu zakończył swoją walkę Michał Kita, który pokazał, że nie przypadkiem nosi groźny przydomek „Masakra”. Po kilkudziesięciu sekundach walki, powalił na matę Aike’a Wessella, a kiedy tylko nadarzyła sie okazja, zadał leżącemu trzy ciosy, po których Amerykanin „odpłynął”.
Po prostu ekstraklasa
Tomasz Drwal pokazał, że 1,5 roku przerwy od walk nie odbiło się na jego dyspozycji. Nadal walczy bardzo efektownie. Delson Heleno szybko wskoczył na plecy „Goryla” i mocno oplatając nogami tułów Drwala, usiłował rękoma skończyć walkę przez duszenie. Jednak Polak potrafi fantastycznie bronić się w takich sytuacjach. Kiedy Brazylijczyk puścił uchwyt i spadł na matę, jeden cios wystarczył, by Heleno stracił świadomość. A dwa następne przed przerwaniem walki przez sędziego, tylko dokończyły egzekucję.

ANDRZEJ LEWANDOWSKI


źródło: brak danych


Proste pytanie: 5 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.