Daniel skazany był na sporty motorowe. Bakcyla do czterech kółek zaszczepił w nim jego ojciec Cezary, który również zaczynał od gokartów, ale szybko przeniósł się do rajdów, ze względu na bardzo niski poziom wyścigów w Polsce i małe możliwości wyjazdu za granicę, by móc podnosić swoje umiejętności. - Od małego byłem maniakiem samochodów i zawsze bawiłem się autkami. Rodzice nie naciskali jednak, bym uprawiał sport motorowy - zaznacza Daniel, który talent do ścigania odziedziczył po ojcu. Pięć lata po pierwszym, nieświadomym kontakcie z gokartem, "junior" zaczął regularnie kręcić kółka na jednym z amatorskich torów. - Bardzo szybko spodobało mi się to jeżdżenie "kosiarką" - wspomina młodszy z rodu Fuchsów.
Więcej o przygodzie Daniela Fuchsa z kartingiem przeczytacie Państwo w kolejnym numerze "Słowa Sportowego".





