PGE Turów Zgorzelec po fatalnej pierwszej kwarcie nie był w stanie odrobić strat i ostatecznie poległ w Koszalinie z AZS 75:90. Zgorzelczanie niemiłosiernie pudłowali z dystansu, a przeciw AZS na dobrym poziomie zagrał jedynie Brandon Wallace i tradycyjnie już pilnowany przez rywali Michael Wright. Porażka mocno komplikuje sytuację "czarno-zielonych" w tabeli.
"Czarno-zieloni" ostatni raz w sezonie zasadniczym wygrali w Koszalinie... 6 listopada 2004 roku (83:81). W kolejnych czterech meczach wyjazdowych z AZS, gospodarze zwyciężali cztery razy z rzędu. Ze złej passy niewiele robił sobie przed niedzielnym meczem gracz PGE Turowa Adam Wójcik. - Jeśli chodzi o mnie, to mam dobre wspomnienia z historii gier w Koszalinie. Jeśli mnie pamięć nie myli, przegrałem tam tylko raz. Wiem, że w poprzednim sezonie pomiędzy obiema stronami doszło do incydentu. Trener uderzył kibica gospodarzy, a takie zdarzenia zapadają kibicom w pamięci. Brawami z pewnością nie zostaniemy tam powitani. Mimo że zagramy na trudnym terenie, postaramy się o zwycięstwo - przyznał.





