MKS Karkonosze Jelenia Góra na igrzyskach w Vancouver będzie miał aż trzech swoich reprezentantów - saneczkarzy Ewelinę Staszulonek i Macieja Kurowskiego oraz biathlonistkę Agnieszkę Cyl. Mimo to, klub ledwie wiąże koniec z końcem. - Musimy z prywatnej kieszeni opłacać obozy i wyjazdy zawodników - mówi wiceprezes Zbigniew Stępień.
O olimpijskich szansach swoich reprezentantów Stępień mówi z dużym optymizmem. - O wyniku Eweliny zdecyduje dyspozycja dnia. Stać ją nawet na medal - zauważa. Staszulonek swoje możliwości potwierdziła na niedawnych mistrzostwach Europy, które ukończyła na 14. miejscu, choć po pierwszym przejeździe była czwarta. Jej kolega z reprezentacji, Maciej Kurowski, w tych samych zawodach był 21. - Wierzę, że Maciek może zająć miejsca od 12. do 18., co byłoby najlepszym wynikiem Polaka w historii - mówi wiceprezes Karkonoszy. W walkę o podium w biathlonowej sztafecie być może włączy się Agnieszka Cyl. - Jeśli wszystkie zawodniczki będą w dobrej dyspozycji i nie będą pudłować na strzelnicy, to Polki mogą zająć nawet czwarte miejsce. Po cichutku myślę o medalu, ale konkurencja jest duża i silna - mówi Stępień. W rywalizacji indywidualnej Cyl kilkakrotnie w tym sezonie znajdowała się w drugiej dziesiątce Pucharu Świata.





