Jest środek pierwszego tygodnia lutego, minęła godzina 19.00. Po zaśnieżonej płycie boiska w Kobierzycach, w mroku rozświetlonym paroma lampami, od kilkudziesięciu minut przemieszczają się sylwetki dwudziestu kilku piłkarzy miejscowego GKS. Pod okiem trenera Dariusza Kopaczewskiego dostają niezły wycisk na mrozie...
GKS Kobierzyce zajmuje po rundzie jesiennej ósme miejsce w tabeli IV ligi. Nie jest to może osiągnięcie imponujące, ale też nie ma się czego wstydzić. - Najpierw chcemy zbudować drużynę, która nie będzie nas przyprawiała o stresy - powiedział nam po treningu Zdzisław Bury, prezes GKS. - I zlikwidować spore wahania formy w ekipie, która wygrywa z najlepszymi, by w następnej kolejce przegrać z autsajderem. Trzeba koniecznie ustabilizować formę na pewnym poziomie. Jesienią przez te wahania odstraszyliśmy nawet własnych kibiców, bo więcej punktów zdobyliśmy na wyjeździe niż u siebie. Na szczęście, nie ma u nas już Sodomy i Gomory personalnej, jak przed rokiem, trwa tylko uzupełnienie składu. Liczymy po cichu na dobrego napastnika, rozmawiamy z zespołem Młodej Ekstraklasy Śląska w sprawie pozyskania środkowego obrońcy. Tak więc czekają nas jeszcze niewielkie, ale istotne korekty w składzie. Przygotowania do rundy rozpoczęliśmy 9 stycznia - dodaje trener Dariusz Kopaczewski.






