Spotkanie pomiędzy gospodarzem meczu, Gigawatem Wrocław a Zielonym Robalem miało kilka odsłon. Wielokrotnie zmieniało się prowadzenie i żadna ze stron do ostatniego gwizdka nie mogła być pewna sukcesu. Z batalii pełnej fizycznych starć i fauli technicznych zwycięsko wyszli zawodnicy Zielonego Robala, pokonując rywala zaledwie trzema punktami.
III-ligowe zespoły od pierwszego gwizdka podeszły do rywalizacji bardzo serio. Szybko stało się jasne, że żadna ze stron łatwo skóry nie sprzeda. Już po kilku minutach meczu ukarany przewinieniem technicznym, za podważanie sędziowskiej decyzji, został Marcin Wołowiec (Zielony Robal). Gorąco było także pod koszami. Fizyczną i pełną zacięcia walkę toczyli Jacek Dec i Wojciech Klimczak (Gigawat) oraz Paweł Pacuła (Zielony Robal). Na kilkanaście sekund przed zakończeniem pierwszej kwarty na tablicy widniał wynik 14:9 dla gospodarzy. Jednak ostatnią akcję tej części gry skutecznym rzutem z pół dystansu zakończył Wojciech Tabinowski, zmniejszając tym samym stratę swojej ekipy do zaledwie trzech oczek. Po udanych akcjach Macieja Paliszkiewicza, Gigawat zdołał w drugiej kwarcie powiększyć przewagę na sześć oczek (20:14).
Więcej w poniedziałkowym numerze "Słowa Sportowego"





