36. Yonex Polish Open: dwa medale Polaków

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 26 marca 2012

Ośrodek Matchpoint w Ślęzie pod Wrocławiem gościł w ostatnich dniach światową czołówkę badmintona. Około 250 zawodników rywalizowało tu w 36. Yonex Polish Open. Stawka zawodów była bardzo wysoka, bo można było zdobyć kolejne punkty, które potrzebne są do wywalczenia kwalifikacji olimpijskiej.

avatar
Fot. K. Ziółkowski/ Michał Łogosz i Adam Cwalina wywalczyli w Yonex Polish Open 2. miejsce

Zawody tej rangi po raz pierwszy organizowane były we Wrocławiu. – Do tej pory odbywały się m.in. w Spale czy Białymstoku – mówi Maja Muszyńska, organizatorka imprezy. – Byliśmy trochę zaskoczeni, że to właśnie nam ten turniej został przyznany. Nasz klub i stowarzyszenie istnieją dopiero od trzech lat. Z drugiej strony cieszymy się, że nowoczesny ośrodek i starania o to, żeby rozwijać badmintona we Wrocławiu, zostały docenione – tłumaczyła Muszyńska. Tak więc do stolicy Dolnego Śląska przyjechali badmintoniści z 40 państw. Byli Europejczycy, ale także zawodnicy z tak odległych krajów, jak: Gwatemala, Somalia, Sri Lanka, Tajlandia czy Japonia. Rywalizacja rozpoczęła się w czwartek od kwalifikacji, a turniej główny rozgrywany był od czwartku. Chociaż do Ślęzy przyjechała światowa czołówka, nie bez szans w rywalizacji z nią byli Polacy. Warto przypomnieć, że przed rokiem nasi reprezentanci zajęli cztery miejsca na podium. Najlepiej wypadli Japończycy, którzy w Białymstoku wywalczyli sześć medali.
Srebrny duet
Największe nadzieje kibice wiązali z występem polskiego debla – Michała Łagosza oraz Adama Cwaliny. To właśnie ten duet wymieniany był jako faworyt do zwycięstwa w 36. Yonex Polish Open. Rzeczywiście, panowie, spośród startujących Polaków wypadli najlepiej, bo jako jedyni zakwalifikowali się do rozgrywanych w niedzielę finałów. W ćwierćfinale pokonali Anglików Chrisa Langride’a i Petera Millsa – 21:16, 21:12. W meczu półfinałowym spot­kali się z Holendrami Ruudem Boshem oraz Koenem Ridderem. Także i w tym meczu nie mieli problemów ze zwycięstwem. Spotkanie ostatecznie zakończyło się wynikiem 21:13, 21:12. W niedzielnym finale rywalami Cwaliny i Łogosza byli Rosjanie Władymir Iwanow i Iwan Sozonow. Początki pierwszego seta były wyrównane i po kilku minutach był remis 5:5. Jednak Rosjanie zdobyli 3 pkt z rzędu i rozpoczęli powiększanie swojej przewagi nad naszą dwójką. Pierwszy set zakończył się wynikiem 21:11 dla Jwanowa i Sozonowa. W drugim nasi reprezentanci nie mogli sobie poradzić z zagrywką i ostatecznie ulegli 13:21. Na podium zawodów w Ślęzie udało się stanąć także naszej parze mieszanej – Nadii Ziębie i Robertowi Mateusiakowi. Niestety, mecz półfinałowy przegrali walkowerem z powodu odnowienia kontuzji Nadii. Warto wspomnieć, że wrocławskie zawody były pierwszymi, w jakich Polka wystartowała po przerwie spowodowanej wcześniejszym urazem. Ostatecznie nasza para mieszana uplasowała się na 3. pozycji. W meczu o złoty medal spotkały się dwójki angielskie. Lepsi okazali się Nathan Robertson i Jenny Wallwork, którzy pokonali Bena Stawskiego i Lauren Smith 21:15, 21:11. Spore szanse na zajęcie medalowej pozycji w 36. Yonex Polish Open miał także Przemysław Wacha. Polak w turnieju rozstawiony był z numerem 2., a na liście światowej zajmował przed zawodami 21. pozycję. Niestety, dość niespodziewanie przegrał już w ćwierćfinale. Jego pogromcą był Rosjanin Władymir Iwanow. Spotkanie zakończyło się wynikiem 18:21, 8:21. W finale singla panów spotkali się Jen Hao Hsu z Tajwanu z Ukraińcem Dymytro Zawadzkim. Lepszy okazał się Tajwańczyk, który pokonał rywala 21:17, 21:10. Dużo więcej emocji było w finale pań. Rozstawiona z nr 1, Japonka Ai Goto potrzebowała aż trzech setów, żeby zwyciężyć Turczynkę Neslihan Yigit (21:9, 12:21, 21:7). W deblu pań nie było niespodzianek. Faworytki, Angielki Mariana Agathangelou i Heather Oliver, zwyciężyły z Amerykankami Evą Lee i Paulą Obanana 21:12, 23:21.
Wrocławskie zawody zebrały bardzo dobre recenzje. Zresztą nic dziwnego. Hala przygotowana była perfekcyjnie, a i rozgrywanie poszczególnych spotkań przebiegało sprawnie. – Rzeczywiście organizacja turnieju była na najwyższym poziomie – stwierdził Jerzy Dołhan, drugi trener reprezentacji Polski. – Jeździmy po wielu międzynarodowych turniejach i ośrodek Matchpoint z pewnością nie ma się czego wstydzić. Poza tym warto zwrócić uwagę na obsadę zawodów. Przyjechało naprawdę wielu świetnych graczy – komentował Dołhan.
OSZ


źródło: własne


Proste pytanie: 8 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.