105. Tour de France

Monika Pelc, poniedziałek, 30 lipca 2018

Za nami 105. Edycja Tour de France. Edycja pechowa dla wielu kolarzy, którzy zmuszeni byli wycofać się z rywalizacji z powodu obrażeń odniesionych w kraksach,  wreszcie edycja dość zaskakująca. Po trzech latach dominacji Christophera Froome’a na najwyższym stopniu podium w Paryżu stanął jego kolega z ekipy Geraint Thomas.

avatar
Geraint Thomas zwycięzcą 105. Tour de France

– Nie wiem co powiedzieć, to jest niesamowite, wygrałem tour… – mówił płacząc Geraint Thomas. – Ostatni raz płakałem, kiedy się żeniłem, ale nie mogę się opanować. Czułem się dobrze, czułem się silny do tego stopnia, że na niektórych zakrętach jechałem zbyt szybko. Wtedy Nico (Nicolas Portal, dyrektor sportowy Team Sky) powiedział mi, żebym zwolnił i zrelaksował się, bo mam już pewne zwycięstwo. Wiedziałem, że jestem w stanie pokonać moich rywali, ale ścigać się tak przez trzy tygodnie w największym wyścigu na świecie… to jest szalone – opowiadał zwycięzca 105. Wielkiej Pętli. Geraint Thomas wygrał w 2004 roku juniorski wyścig Paryż - Roubaix. Niemal cały sezon 2005 stracił z powodu poważnego wypadku, po którym usunięto mu śledzionę. W Tour de France zadebiutował w 2007 roku, kiedy to przeżywał dziewiczy sezon w profesjonalnym peletonie. Jego ówczesny dyrektor sportowy w drużynie Barloworld, Claudio Corti, wróżył mu karierę topowego sprintera. Sprinterem nie został, za to po 10 latach wygrał największy wyścig na świecie. „G” – jak popularnie nazywany 
jest Geraint Thomas – pojechał bezbłędny wyścig. W pierwszym tygodniu błyszczał, w Alpach wypracował sobie etapowe zwycięstwa, koszulkę lidera i przewagę, a w Pirenejach z dojrzałością, której nie powstydziłby się kilkukrotny zwycięzca wielkich tourów, bronił prowadzenia. Na ostatnich etapach w Pirenejach drużyna Sky musiała odpierać akcje zaczepne Toma Dumoulina i Primoza Roglica, które zaczęły się przede wszystkim dlatego, że słabości doznał Chris Froome. Thomas przyznał, że droga do zwycięstwa nie była spacerkiem. – Na każdym górskim etapie znajdowałem się pod presją i cierpiałem. Próbowałem pozostać silnym i udało mi się. Oczywiście, Pireneje były bardzo ciężkie, zwłaszcza dwa ostatnie etapy. Rywale chcieli wykorzystać słabość Froome`a. Później chodziło już tylko o to, by nie odpuścić Toma Dumoulina, ale na szczęście udało się, bo on jest takim samym typem kolarza jak ja. Gdyby to był ktoś inny, szybszy, bardziej eksplozywny, raczej by mi odjechał – mówił Thomas. Maillot jaune Gerainta Thomasa jest dla drużyny Sky szóstą w ciągu siedmiu lat. Walijczyk jest jednocześnie 
105. Tour de France

– Nie wiem co powiedzieć, to jest niesamowite, wygrałem tour… – mówił płacząc Geraint Thomas. – Ostatni raz płakałem, kiedy się żeniłem, ale nie mogę się opanować. Czułem się dobrze, czułem się silny do tego stopnia, że na niektórych zakrętach jechałem zbyt szybko. Wtedy Nico (Nicolas Portal, dyrektor sportowy Team Sky) powiedział mi, żebym zwolnił i zrelaksował się, bo mam już pewne zwycięstwo. Wiedziałem, że jestem w stanie pokonać moich rywali, ale ścigać się tak przez trzy tygodnie w największym wyścigu na świecie… to jest szalone – opowiadał zwycięzca 105. Wielkiej Pętli. Geraint Thomas wygrał w 2004 roku juniorski wyścig Paryż - Roubaix. Niemal cały sezon 2005 stracił z powodu poważnego wypadku, po którym usunięto mu śledzionę. W Tour de France zadebiutował w 2007 roku, kiedy to przeżywał dziewiczy sezon w profesjonalnym peletonie. Jego ówczesny dyrektor sportowy w drużynie Barloworld, Claudio Corti, wróżył mu karierę topowego sprintera. Sprinterem nie został, za to po 10 latach wygrał największy wyścig na świecie. „G” – jak popularnie nazywany jest Geraint Thomas – pojechał bezbłędny wyścig. W pierwszym tygodniu błyszczał, w Alpach wypracował sobie etapowe zwycięstwa, koszulkę lidera i przewagę, a w Pirenejach z dojrzałością, której nie powstydziłby się kilkukrotny zwycięzca wielkich tourów, bronił prowadzenia. Na ostatnich etapach w Pirenejach drużyna Sky musiała odpierać akcje zaczepne Toma Dumoulina i Primoza Roglica, które zaczęły się przede wszystkim dlatego, że słabości doznał Chris Froome. Thomas przyznał, że droga do zwycięstwa nie była spacerkiem. – Na każdym górskim etapie znajdowałem się pod presją i cierpiałem. Próbowałem pozostać silnym i udało mi się. Oczywiście, Pireneje były bardzo ciężkie, zwłaszcza dwa ostatnie etapy. Rywale chcieli wykorzystać słabość Froome`a. Później chodziło już tylko o to, by nie odpuścić Toma Dumoulina, ale na szczęście udało się, bo on jest takim samym typem kolarza jak ja. Gdyby to był ktoś inny, szybszy, bardziej eksplozywny, raczej by mi odjechał – mówił Thomas. Maillot jaune Gerainta Thomasa jest dla drużyny Sky szóstą w ciągu siedmiu lat. Walijczyk jest jednocześnie trzecim kolarzem reprezentującym tę drużynę, który stanie na najwyższym stopniu podium na Polach Elizejskich w Paryżu.

Czytaj dalej...

W najnowszym numerze Słowa Sportowego

ALEKSANDRA SZUMSKA


źródło: SS nr 30


Proste pytanie: 9 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.