1/4 PUCHARU POLSKI (OKRĘG WROCŁAWSKI) Rezerwy Śląska uporały się z Błyskiem

W sobotnie popołudnie poznaliśmy półfinalistów Pucharu Polski w okręgu wrocławskim. Śląsk II Wrocław w drugiej połowie udowodnił wyższość nad ambitną A-klasową drużyną Błysku Kuźniczysko. Z kolei Ślęza rozbiła pogrążoną w poważnym kryzysie ekipę Orła Prusice. Grono półfinalistów uzupełnił Piast Żmigród i Foto-Higiena Gać.

ORZEŁ PRUSICE – ŚLĘZA WROCŁAW 0:7 (0:2)

Bramki: 0:1 Muszyński (41), 0:2 Stępień (45), 0:3 Gil (48), 0:4 Guilherme (55), 0:5 Pisarczuk (84), 0:6 Guilherme (86), 0:7 Guilherme (89). Żółte kartki: Siódmiak, Tomaszewski. Czerwona kartka: Lucas. Sędzia: Maj.

ORZEŁ: Koziarz (81 Kawalec), Błach, Lasota, Matkovic, Siódmak, Michalak, Chojak (78 Szmiel), Sakwa, Hupa, Głogowski, Wanca (58 Lucas).

ŚLĘZA: Zabielski, Stempin, Muszyński, Tomaszewski, Gil (60 Stańczak), Pisarczuk, Olejniczak, Kotyla (46 Dyr), Traczyk,  Ahmed (46 Guilherme), Stępień (46 Bialik).

Mająca problemy kadrowe i organizacyjne odmłodzona drużyna Orła Prusice wysoko przegrała ze Ślęzą Wrocław. Jako trener gospodarzy wystąpił w tym meczu szkoleniowiec Błysku Kuźniczysko – Leszek Karbownik, który kilka godzin później prowadził swoją właściwą drużynę w starciu z rezerwami Śląska. W wyrównaniu szans nie pomogła nawet możliwość dokonania sześciu zmian. Gospodarze dysponowali tylko trzema zmiennikami grającymi w polu, bo z drużyny odeszło niedawno aż 10 zawodników. Mimo utraty czterech goli w ciągu 81 minut obecności na boisku najlepszym zawodnikiem Orła był młody bramkarz Kacper Koziarz. Utrzymywał on swoją drużynę na powierzchni jedynie do 41. minuty. Gole tuż przed przerwą padły po rozegraniu dwóch rzutów rożnych. W drugiej połowie rozwiązał się worek z bramkami. Trzy asysty zanotował Pisarczuk, przy golu na 6:0 popisał się pięknym uderzeniem z daleka. Wynik ustalił Guilherme, który w całym spotkaniu skompletował dublet. Gospodarze od 82. minuty grali w osłabieniu. Czerwoną kartkę po nieco ponad 20 minutach od wejścia na boisko obejrzał Lucas. Świętujący w sobotę urodziny bramkarz Ślęzy Piotr Zabielski nie musiał się wysilać, by zachować czyste konto.   

LKS BŁYSK KUŹNICZYSKO – ŚLĄSK II WROCŁAW 1:4 (1:1)

Bramki: 0:1 Zawada (6, sam.), 1:1 Janik (11), 1:2 Młynarczyk (71), 1:3 Fediuk (73), 1:4 Fediuk (90+2).

Sędzia: Habuda.

BŁYSK: Maślankowski, Nawrot (80 Ziemba), Zając, Kazimierowicz, Melnyk (63 Serwa), Kossakowski, Zawada, Marduła (80 Pisarski), Janik (58 Leszczyński), Ludwiczak, Kolonko. 

ŚLĄSK II: Korytkowski – Wypart, Kucharczyk, Wiech, Caliński (56 Buławski) – Szymański (56 Sobczak), Młynarczyk, Krocz, Dryja (72 Fediuk) – Mamis (56 Gryglak), Michalski (69 Jarzębowski).

Spotkanie A-klasowego Błysku z rezerwami Śląska, które wywalczyły awans do II ligi, słusznie zapowiadane było jako starcie Dawida z Goliatem. Zespół z Kuźniczyska, będący rewelacją pucharowych rozgrywek, nie zamierzał składać broni, ale scenariusz spotkania był wszystkim dobrze znany jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. – Ćwiczyliśmy szybkie przejście z defensywy do kontrataku i w tym upatrujemy swojej szansy – mówił trener LKS-u, Leszek Karbownik. Bardziej zaawansowani technicznie piłkarze Śląska z kolei chcieli jak najszybciej otworzyć wynik meczu, przeważać w posiadaniu piłki i unikać prostych błędów, które mogły pomóc rywalom w nabraniu wiatru w żagle. Powiewem chłodnego powietrza w gorące sobotnie popołudnie nie pogardziliby nie tylko zawodnicy obu ekip, ale także grupa około 200 kibiców zgromadzona na stadionie, w tym kilkuosobowa wrocławska delegacja z Klubu Kibica Niepełnosprawnego. Obu zespołom nie udało się uniknąć pomyłek, po których w pierwszej połowie padły obie bramki. Zaczęło się od samobójczego trafienia Zawady, który próbował interweniować po podaniu Dryi w pole karne. Ekipa Piotra Jawnego cieszyła się z prowadzenia zaledwie pięć minut. Po błędzie jednego z defensorów stuprocentowej okazji nie mógł zmarnować kapitan Błysku Zbigniew Janik. I rzeczywiście, wykorzystanie błędu rywali dodało otuchy gospodarzom, dla których mecz zaczął się przecież w najgorszy możliwy sposób. Kilka minut później po kotłowaninie w polu karnym Maślankowski mógł wyciągać piłkę z siatki, ale ta sytuacja jakby podrażniła zawodników Błysku, którzy agresywnie i z determinacją zaczęli powstrzymywać kolejne ataki WKS-u. Wrocławianie grali za wolno, przewidywalnie, zdenerwowani niepowodzeniami kolejnych akcji. Piotr Jawny przy linii motywował swoich zawodników do szybszej, odważniejszej gry. Piłkarze gospodarzy nie tylko dobrze bronili dostępu do bramki, ale nawet wyszli z dwoma groźnymi kontratakami. Melnyk w doliczonym czasie gry mógł strzelić bramkę „do szatni”, ale nie zdołał pokonać Korytkowskiego. W przerwie rozczarowani mogli być przede wszystkim gracze rezerw Śląska. Jednak już od początku drugiej połowy można było odnieść wrażenie, że szanse Błysku maleją z każdą minutą. Gracze Piotra Jawnego zamknęli gospodarzy na ich połowie. I choć wciąż klarownych szans brakowało, kwestią czasu wydawało się zdobycie drugiego gola. Przed upływem godziny gry Piotr Jawny wprowadził trzech zmienników i ustawił drużynę bardziej ofensywnie, co przyniosło efekt. Zapowiedzią problemów Błysku był strzał Dryi w poprzeczkę, a jeden z defensorów kolejny raz omal nie trafił do własnej bramki. Drugą bramkę dla Śląska zdobył technicznym, płaskim strzałem Młynarczyk, co wyraźnie podłamało drużynę gospodarzy. Wynik dwoma trafieniami ustalił wprowadzony z ławki Fediuk. Intuicja nie zawiodła trenera Jawnego, bo trzecia bramka padła chwilę po tym jak piłkarz zameldował się na murawie. Minutę przed końcem meczu doskonałą szansę na trafienie dla gospodarzy zmarnował Leszczyński. Śląsk w drugiej odsłonie kontrolował wyraźnie przebieg gry. Jednak należy docenić A-klasową ekipę Błysku za nieustępliwą postawę w pierwszej połowie, bo zwycięstwo nie przyszło wrocławianom tak łatwo jak wskazywałby na to wynik.    

GKS MIRKÓW/DŁUGOŁĘKA – PIAST ŻMIGRÓD 0:0, karne 5:6

Czerwona kartka: Mańkowski.

PIAST: Filipowiak, Sosnowski, Kendzia, Kohut, Moryson, Kępczyński, Sołtyński, Chower, Majbroda, Stanclik, Mazurek.

Z powodu ulewnych deszczów boisko GKS-u nie nadawał się do gry, dlatego mecz został przeniesiony do Żmigrodu. A tam piłkarze Piasta, choć formalnie występowali jako goście, czuli się znakomicie. Pierwszy celny strzał padł dopiero po 20. minutach gry, ale generalnie drużyna Kamila Sochy przeważała i stwarzała sobie dość klarowne okazje. W ataku wyróżniał się Sołtyński. Przed przerwą od utraty gola po rzucie rożnym drużynę z Mirkowa uratowała genialna interwencja Mateusza Salamagi, który wybił piłkę z linii bramkowej. Po przerwie dobrą szansę na gola zmarnował Stanclik, który dopadł do piłki w polu karnym na 11. metrze, ale strzelił wysoko nad poprzeczką. W 70. minucie drugą żółtą kartkę za brutalny wślizg na Majbrodzie otrzymał Mańkowski. Salamaga kilka minut później popisał się znakomitą interwencją przy strzale Mazurka. Grający w osłabieniu zawodnicy GKS-u zmarnowali dobrą okazję, gdy dobitka po uderzeniu Berkowicza wylądowała na poprzeczce. Zwycięzcę wyłoniły rzuty karne. Zawodnicy obu ekip wykonywali je bardzo pewnie, ale w końcu paradą na wagę półfinału strzał Napieralskiego zatrzymał Filipowiak.

 SOKÓŁ WIELKA LIPA - FOTO-HIGIENA GAĆ 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Matusik (79), 0:2 Gałaszewski (90+6). 

DOMINIK MAZUR

Twierdza niezdobyta

Ani Cracovia w czwartek, ani Lech Poznań w niedzielę nie naruszyły wrocławskiej twierdzy, która w 2020 roku pozostaje nietknięta. Śląsk wyszarpał w ubiegłotygodniowym, domowym dwumeczu cztery punkty i utrzymał czwartą lokatę w tabeli.

Widzew pokonany!

Wielka (i uzasadniona!) radość w Polkowicach.

Gwilia – Śląsk 2:0

Najtrudniejszego z możliwych rywali dostał Śląsk Wrocław na początek fazy finałowej PKO Ekstraklasy. Legia Warszawa pewnie kroczy po mistrzowski tytuł, a WKS nie był w stanie się jej postawić.

Co za tydzień!

Dwóch strzelców, sześć punktów, siedem bramek – tak w skrócie można opisać miniony tydzień w wykonaniu Górnika Polkowice. Zielono-czarni wywieźli komplet punktów z terenów rywali głównie dzięki skuteczności Eryka Sobkowa oraz Michała Bednarskiego.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij